Lawendowe pola
w Anglii

Kwiecień w Anglii należał do hiacyntowców zwyczajnych (ang. bluebells, łac. Hyacinthoides non-scripta). Można je było spotkać praktycznie w każdym lesie, a także w naszym ogródku.

bluebells-ukrolowej.pl

Bluebells już przekwitły, ale za to niedługo zacznie kwitnąć inny kwiatek… lawenda.

lawendowe-pole-zoom-ukrolowej.pl

Czasami dzieje się tak, że budzą się w człowieku jakieś pragnienia. Nie wiadomo skąd, dlaczego i po co. Tak było u mnie z polami lawendowymi. Obudziłam się któregoś pięknego poranka (kilka lat temu!) i pomyślałam sobie, że byłoby miło je kiedyś zobaczyć. Rok temu rzuciłam się w czeluście Internetu w celu ich znalezienia – prawie wszystkie łącza prowadziły do Prowansji, z wyjątkiem jednego, które zaprowadziło mnie tu. Mayfield Lavender znajduje się zaledwie półtorej godziny od mojego domu, i tylko 24 km od Piccadilly Circus. Uwierzycie?

lawendowe-pole-fala-ukrolowej.pl

Później zresztą okazało się, że jest ich w Anglii więcej niż jedno, o czym trochę dalej.

Czego możecie się spodziewać odwiedzając to pole? Z pewnością fioletu, bez wątpienia lawendowego zapachu. Możecie także liczyć na pyszną lemoniadę i ciasteczka z dodatkiem – nie zgadniecie 😉 – lawendy, jak i na burgera, któremu niestety oszczędzono tego dodatku. Wszystko to dostępne w barze przy polu.

Czy warto wybrać się tam z dzieckiem? Tak! Można nawet z trojgiem :). Warunek jeden. Dobrze byłoby, żeby żadne z nich nie było uczulone na jad pszczeli, bo musicie wiedzieć, że są tam tych owadów tysiące. Nie wydają się być zainteresowane człowiekiem, ale ja na wszelki wypadek wolałam uzbroić się w preparat je odstraszający, jak i krem po ukąszeniu. Na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach.

Dla naszych dzieci największą atrakcją okazał się traktor, na którego przyczepie można było się przejechać. Z leżenia w lawendzie też wydawali się być bardzo zadowoleni.

Na co jeszcze musicie się przygotować? Na tłumy  turystów, szczególnie jeśli zamierzacie się tam wybrać w weekend.

Pole lawendowe jest miejscem, w którym można się – z całą pewnością – wyżyć artystycznie. Odbywa się tam wiele sesji fotograficznych. Młode Pary, kobiety w ciąży, matki z trójką dzieci ;), dziewczyny – niektóre ubrane w przepiękne suknie, inne trochę bardziej przebrane niż ubrane, prężą się do obiektywów swoich aparatów lub telefonów. Jedni skaczą nad lawendą, niektórzy stoją na głowie w lawendzie. Wszystkie ruchy wydają się być dozwolone, z wyjątkiem jednego: nie można zrywać kwiatu lawendy. Bukiety, kosmetyki i inne gadżety można kupić w sklepie przy polu.

Jeśli planujecie się tam wybrać jeszcze w tym roku, to najlepiej zróbcie to do końca sierpnia (lawenda kwitnie od końca czerwca do października). Szczerze polecam!

Wstęp na pole kosztuje £1 za osobę  powyżej 16 roku życia. Wstęp w celu wykonania fotografii  do celów komercyjnych (w tym fotografia ślubna) powinien być uzgodniony z właścicielem pola.

Zgodnie z zapowiedzią, namiary na inne pola lawendowe, w różnych regionach UK:

 

jol

Dodaj komentarz